W Bieczu dość często gościł pisarz J. I. Kraszewski, autor m.in. „Starej Baśni”, powieści „Hrabia von Bruehl” i trylogii saksońskiej, zaprzyjaźniony z właścicielem majątku Karolem Fryderykiem Aleksandrem von Wiedebachem. Przebywał tu prawdopodobnie w latach 40. XIX w. również Adam Mickiewicz, po którego pobycie została pamiątka w postaci „Ksiąg narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”, jakie skatalogowano w pałacowej bibliotece.
W Bieczu dość często gościł pisarz J. I. Kraszewski, autor m.in. „Starej Baśni”, powieści „Hrabia von Bruehl” i trylogii saksońskiej, zaprzyjaźniony z właścicielem majątku Karolem Fryderykiem Aleksandrem von Wiedebachem. Przebywał tu prawdopodobnie w latach 40. XIX w. również Adam Mickiewicz, po którego pobycie została pamiątka w postaci „Ksiąg narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”, jakie skatalogowano w pałacowej bibliotece. Powiązana z Polakami rodzina Wiedebachów pomagała powstańcom, za co jeden z potomków rodu trafił do pruskiego aresztu. Kolejny spacer po powiecie żarskim odbywamy właśnie po Bieczu. Powodem jest historia, architektura, ale także… ciągle nieodnaleziony liczący ponad 2000 lat skarb Wenetów, który w przekonaniu wielu eksploratorów jest gdzieś ukryty właśnie tutaj. Biecz, to łużycka wieś w gminie Brody, jedna z najstarszych w tym regionie, położona na obszarze Wzniesień Gubińskich nazywanych przez miejscowych Górami Śmierci, nad rzeką Lubrzą. Jej fenomenem jest to, że od 1316 do 1945 roku, a więc przez prawie 630 lat, nieprzerwanie należała tylko do jednego, sasko-łużyckiego rodu - von Wiedebach. Naszym celem podczas spaceru po Bieczu jest obejrzenie rezydencji, w której mieszkali Widebachowie – a właściwie tego, co ocalało po ich niegdyś imponującym i rozrastającym się majątku - oraz dość nietypowego w tych okolicach, jeśli chodzi o bryłę architektoniczną, górującego nad wsią barokowego, kościoła poewangelickiego, zaprojektowanego i wybudowany przez królewskiego architekta Georgea Bähra w 1721 r., który znany jest głównie z projektu kościoła Najświętszej Maryi Panny (Frauenkirche) w Dreźnie, zniszczonego jak większość obiektów tego miasta i odbudowanego, mimo kontrowersji, w 2005 r. Ceglana perła baroku Spacer po Bieczu rozpoczynamy od Kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej, który mieści się mniej więcej po środku wsi, niedaleko pałacu, przy drodze biegnącej równolegle do drogi nr 286. Wchodząc na teren przykościelny, mijamy pomnik poświęcony pamięci osób, które zginęły podczas pierwszej wojny światowej. Uwagę przykuwają także metalowe krzyże, pod ścianami świątyni, murami i płyty epitafijne. To znak, że wokół kościoła był kiedyś cmentarz. Wybudowany na planie krzyża greckiego budynek świątyni jest murowany z cegły, posiada ceglaną, nieotynkowaną elewację, półkolistą absydę od strony wschodniej i prostokątną kruchtę od zachodu. Pokryty jest wielospadowym dachem z lukarnami, czworoboczną wieżyczką z cebulastym hełmem. Wystrój z zewnątrz jest nieco surowy, co dodaje świątyni charakteru, ale wnętrze jest zdominowane przez barok. Ślady mówiące o tym, że była to protestancka świątynia, odnajdziemy w wielu miejscach uważnie rozglądając się po jej wnętrzu, ale przede wszystkim mówią o tym typowe dla tego typu obiektów balkony i empory. W krypcie świątyni spoczywa Johann Friedrich von Wiedebach – jej fundator, a także wielu innych przedstawicieli rodu. Nietypowa budowla jest perłą architektury barokowej, i jak podkreślają historycy sztuki. Powstańcze historie, czyli nie każdy Niemiec jest zły Związki von Wiedebachów z Polską były bardzo bliskie przez przyjaźnie m.in. z przebywającym na emigracji w Dreźnie Józefem Ignacym Kraszewskim oraz przez małżeństwa. Żoną urodzonego w 1772 roku w Bieczu Friedricha von Wiedebacha była Helena Mielecka z Babimostu, siostra Piotra Mieleckiego, powstańca listopadowego walczącego w oddziałach generała Chłapowskiego. Po jej przedwczesnej śmierci hrabia Wiedebach ożenił się z jej młodszą siostrą Katarzyną, która otoczyła opieką swojego siostrzeńca Karola Fryderyka Aleksandra Wiedebacha. Trzydziestoletni Karol, którego matka była Polką, wspierał powstańców walczących o odzyskanie niepodległości Polski. Według niektórych robił to w sposób bezczelny, co wywołało skandal i powszechne niemieckie oburzenie. Został aresztowany i przewieziony 26.10.1834 r. do Berlina po tym, gdy odkryto, że pomagał przerzucać powstańczych kurierów na trasie Biecz-Sulechów. Groził mu areszt, zamknięcie w twierdzy i odebranie honorów. Dzięki interwencji rodziny Wiedebachów na dworze drezdeńskim, a następnie Sasów u króla Prus Fryderyka Wilhelma III, skazano go jednak na areszt domowy, a następnie uwolniono od tej kary. Podczas częstych wizyt w Dreźnie Karol Fryderyk Aleksander von Wiedebach poznał polskiego pisarza Józefa Ignacego Kraszewskiego, z którym się zaprzyjaźnił. Pisarz często spędzał czas w Bieczu i prawdopodobnie w tym czasie odwiedził pobliskie Brody, czego efektem była powieść o ich właścicieli hrabim Henryku von Bruehlu, za którym najwyraźniej nie przepadał. Gallery Item 1 Pałac Widebachów w Bieczu Pałac mieści się przy drodze 286, około 300 metrów od kościoła, i aby się dostać na jego teren, musimy przejść przez widoczny z drogi, romantyczny ceglany, barokowy, trzykondygnacyjny budynek bramny z wieżą zwieńczoną cebulastym hełmem i iglicą. Na budynku umieszczone są resztki napisu „Concordia res parvaecrescunt”, który w tłumaczeniu na język polski brzmi: „Wśród zgody małe rzeczy poczynają rosnąć”. Jest to cytat z rzymskiego historyka i polityka Salustiusza, ulubione motto rodziny Widebachów. Patrząc na stare pocztówki z początku XIX wieku i na to, jak dziś wygląda zespół pałacowo-parkowy w Bieczu, trudno uwierzyć, że to jest to samo miejsce. Być może nowi, obecni właściciele przywrócą mu dawny blask. Pałac popadł w ruinę po 2001 roku. W miejscu dzisiejszego pałacu w średniowieczu istniał dwór obronny, po którym ostały się mury. Spalił się w trakcie przemarszu przez Biecz wojsk Wallensteina w 1627 roku. Na jego murach wybudowano pałac, który na przestrzeni lat rozbudowywano, by poprawić komfort rodziny. Pojedyncza bryła zyskała skrzydła boczne oraz oficynę, a także skromne neorokokowe elementy dekoracyjne w elewacji frontowej. W XIX wieku wybudowano także z piaskowca fontannę oraz żelazną bramę. Całość zespołu pałacowego otaczała fosa, a także założony w XVIII w. park krajobrazowy, łączący się z kompleksem lasów. Źródła konserwatorskie wskazują, że w byłym, dziś już dzikim i zaniedbanym parku, występują 34 gatunki drzew i krzewów, w tym aleja topoli włoskich oraz dwa dęby, które otrzymały status pomników przyrody. Pałac remontuje fundacja, a jego oficynę prywatne osoby. Obiekt nie jest dostępny do swobodnego zwiedzania – na co wskazuje zamknięta brama, ale po kontakcie z właścicielami oficyny, można wejść na teren posiadłości i pospacerować. W pałacu, który jest zabezpieczany przed dalszą dewastacją i na terenie którego od czasu do czasu organizowane są plenerowe wydarzenia kulturalne, można odnaleźć materialne ślady związków von Wiedebachów z rodami polskimi: śląskim Lubawskich i wielkopolskim Mielęckich. Skarb Wenetów Opuszczając pałac, warto pospacerować po miejscowości, udać się w stronę Wzgórz Gubińskich. Być może to właśnie Wam uda się odnaleźć tu mityczny skarb Wenetów. Badania archeologiczne wskazują, że w IV w. p.n.e. na wzgórzu istniała osada kultury łużyckiej, której mieszkańcy specjalizowali się w produkcji ceramiki. Gdy podczas wykopalisk po II wojnie światowej natrafiono na tym terenie brązowe ozdobne bransolety, szpili i zapinki, pojawiło się przekonanie o tym, że to na terenie Biecza może znajdować się liczący ponad 2000 lat skarb. Jak dotąd czeka on na odkrycie. Nam niestety, mimo dość długiego spaceru po okolicy, odnaleźć go się nie udało. Teksty powstały w ramach zadania „Spacerownik lubuski po powiatach żarskim i żagańskim. Niezwykle miejsca i propozycje wycieczek dla miłośników historii, tajemnic, osobliwości i dobrego smaku” współfinansowanym przez Województwo Lubuskie.